wtorek, 21 marca 2017

PYTANIA DO BURMISTRZA RYSZARDA MACURY, KTÓRYCH NIKT INNY NIE ZADAŁ

 

 Już ponad dwa lata minęły od wyborów samorządowych w roku 2014, kadencja przekroczyła półmetek i można śmiało pozwolić sobie na wstępne podsumowania. Jeśli ktoś nie pamięta to przypomnę, że angażowałem się w tamtych wyborach w jeden z komitetów, którego kandydat nie uzyskał liczby głosów potrzebnej aby dostać się do drugiej tury, a w takim stanie rzeczy trzeba było oddać swój głos na któregoś z konkurentów. Od początku nie ukrywałem, że zmiany jakich Cieszyn potrzebuje wymagają nowej twarzy na fotelu włodarza miasta przez co uznałem, że warto poprzeć pana Ryszarda Macurę do czego też chciałem przekonać swoich czytelników publikując wywiad z kandydatem na kilka dni przed drugą turą głosowania. Wynik wyborów oczywiście był satysfakcjonujący dla mnie, a przez poparcie jakie wyraziłem był to dla mnie również sygnał aby bacznie śledzić przebieg tej kadencji. Teraz po jej połowie ukazały się w mediach dwa wywiady z burmistrzem (Głos Ziemi Cieszyńskiej oraz Gazetacodzienna.pl) zawierające szereg podsumowań i przemyśleń odnośnie stanu miasta, ale po przeczytaniu ich czułem nadal pewien niedosyt więc postanowiłem spotkać się osobiście z panem Macurą aby uzyskać odpowiedzi na kilka pytań, których moim zdaniem tam zabrakło. Spotkanie doszło do skutku 10 marca, a poniżej prezentuję zapis rozmowy jaką udało się przeprowadzić...


BC43400 - Pańska kadencja już za półmetkiem, zapewne już dawno przyzwyczaił się pan do obowiązków burmistrza jako do swojej codzienności, proszę w związku z tym powiedzieć jak porównuje pan tą codzienność z oczekiwaniami jakie miał pan ubiegając się o to stanowisko. Wcześniej miał pan już doświadczenie samorządowe na szczeblu powiatu, ale zapewne są aspekty pracy włodarza miasta, które pana zaskoczyły zarówno pozytywnie jak i negatywnie.

RYSZARD MACURA - Zaskoczyła mnie duża liczba spraw administracyjnych, które są do realizacji. Spodziewałem się, że będzie ich dużo, a jednocześnie liczyłem, że będę miał więcej czasu na koncepcyjne rozwiązania. Tymczasem codzienność utkana jest w dużej części z wielu drobnych spraw, związanych np. z wycinką drzew, koszami na śmieci, organizacją urzędu stanu cywilnego czy też podpisywaniem codziennie od kilkudziesięciu do ponad stu różnego rodzaju pism. Właściwie burmistrz, wójt czy prezydent miasta są niemalże od wszystkiego i to, w moim przekonaniu, wymaga zmian ustrojowych, idących w kierunku zmniejszenia biurokratycznych obowiązków na rzecz budowania koncepcyjnych rozwiązań. Oczywiście, jeżeli jakiś burmistrz funkcjonuje już dłuższy czas na swoim stanowisku, to o tyle jest mu łatwiej, że już zna pracowników swojego urzędu i wie komu można bardziej zaufać, a kogo pracy należy się baczniej przyjrzeć. Ja wszedłem do cieszyńskiego Ratusza z zewnątrz, co miało też dobre skutki, ale niewątpliwie wymagało rozpoznania zespołu liczącego około 140 osób. Po dwóch latach muszę powiedzieć, że szczęśliwie zdecydowanie większość spraw, które każdego dnia przychodzi nam załatwiać, udaje się z pozytywnym skutkiem doprowadzać do końca, co nie jest jedynie zasługą burmistrza czy jego zastępcy, ale też wielu urzędników pracujących w poszczególnych wydziałach. Nasz urząd jest dobrze oceniany przez kontrolujące nas instytucje. To cieszy, chociaż nie powinno nas to zwalniać z pracy nad większą kreatywnością i odpowiedzialnością na poszczególnych stanowiskach urzędniczych. Przyznam też szczerze, że część pozytywnych zmian czy też wydarzeń, to nie tyle moje czy urzędnicze zasługi, ale czasami efekt dobrych zbiegów okoliczności. Łącząc je z naszą uczciwą pracą zdecydowana większość spraw znajduje pozytywne zakończenie.

BC – Wspomniał pan o swoim zastępcy, zapytam więc w kontekście tego co pan mówił o dużym nagromadzeniu obowiązków administracyjnych, jak zapatruje się pan z perspektywy czasu na jedną ze swoich pierwszych decyzji kiedy to odważnie postanowił pan poszukać oszczędności w tym, że w przeciwieństwie do swoich poprzedników zatrudni pan tylko jednego zastępcę. Czy nie żałuje pan dzisiaj tej decyzji?

RM – Nawet z perspektywy ponad dwóch lat ciężkiej pracy muszę przyznać, że nie żałuję tej decyzji. Była ona słuszna, ponieważ byłem świadom tego, że Cieszyn jest miastem zadłużonym, a przed nami  jeszcze sporo inwestycji, przez które z tego zadłużenia nie zejdziemy tak szybko, jak byśmy chcieli. Moim celem było więc danie pewnego rodzaju przykładu, poprzez który mogłem później śmielej prosić innych, aby też starali się oszczędzać. Osiągnąłem ten cel, więc nie żałuję, chociaż szczerze muszę przyznać, że byłoby nam łatwiej, gdybyśmy działali w gronie trzyosobowym, burmistrz i dwóch zastępców. Tak czy inaczej, staramy się nadrabiać pracą popołudniami i wieczorami, więc pracujemy tak jakby na półtorej etatu. Poza tym wychodzę z założenia, że jeśli słowo się rzekło, to trzeba tego słowa dotrzymać.

BC – Jeszcze odnośnie pańskiego zastępcy, a może nawet zastępców, bo już druga osoba zajmuje to stanowisko, zarówno wcześniej pan Ścibut jak i obecnie pan Cierniak są osobami spoza Cieszyna i spoza lokalnych środowisk więc zapewne dochodzą też do pana sygnały od niektórych Cieszyniaków, którzy nie są zadowoleni z faktu, że o naszych sprawach decyduje ktoś kto nie jest „stela”. Traktuje to pan jako problem czy może jednak jako ułatwienie???

RM – Moim zdaniem jest to ułatwienie. Myślę, że jeżeli ktoś obserwuje naszą lokalną przestrzeń polityczną, społeczną czy kulturową, to dostrzega, że w wielu obszarach funkcjonuje sieć daleko idących osobistych powiązań. Sam czasami spotykam się z osobami, które próbują mi doradzać, kierując się przy tym, niestety, jakimiś stereotypami czy wręcz uprzedzeniami. W swojej działalności społecznej czy pracy zawodowej zawsze byłem czuły na tym punkcie i wydaje mi się, że na tyle, na ile jest to możliwe, realizuję zasadę bezstronności. Zresztą przed drugą turą wyborów otrzymywałem propozycje wsparcia w zamian za, nazwijmy to, współpracę powyborczą. Ryzykując, wbrew sugestiom niemal wszystkich, zdecydowałem się pozostać wolnym i dzisiaj tego nie żałuję. Podobnie, kierując się daleko idącą ostrożnością, aby nie wpaść w sidła lokalnych powiązań i funkcjonujących stereotypów zdecydowałem się na powołanie zastępcy z zewnątrz. Oczywiście były i inne argumenty, ale kontynuując ten wątek, być może, gdybym dłużej pracował w obszarze gminnej administracji i miał dobre doświadczenia, moja daleko idąca ostrożność nie byłaby aż tak potrzebna. Dzisiaj mogę stwierdzić, że zarówno pan Ścibut jak i pan Cierniak to osoby kompetentne, obowiązkowe, zdecydowane, a dodatkowym ich atutem jest dobra znajomość ponadlokalnego środowiska medialnego i doświadczenie pracy w obszarze szeroko rozumianej przedsiębiorczości.

BC – Jedną z bardziej widocznych decyzji w pańskim zarządzaniu miastem była likwidacja MOSiR-u i stworzenie w jego miejsce wydziału sportu w Urzędzie Miasta. Czy dostrzega pan już korzyści płynące za tym posunięciem czy może pojawiły się jakieś utrudnienia, z którymi trzeba się borykać w nowej sytuacji?

RM – Korzyści wynikających z tej decyzji jest sporo Uzyskaliśmy oszczędności w kosztach osobowych, zatrudniając do tych samych zadań mniej osób, o około 3,6 etatu. Zerwaliśmy z powiązaniami, które powodowały, że niektórym klubom i dyscyplinom sportowym było lżej prowadzić swoją działalność niż innym, a niekoniecznie wynikało to z obiektywnych przesłanek. Istotnym gwarantem takiego nowego podejścia jest osoba naczelnika Wydziału Sportu Cezarego Cieńciały. Bezstronność, otwartość i solidność, to jego największe atuty. Spodziewam się, że w wyniku systematycznej weryfikacji umów cywilno-prawnych osiągniemy kolejne korzyści. To wszystko wymaga jednak czasu, gdyż niemal każda pozytywna zmiana niesie też za sobą koszty uboczne. Takim kosztem jest między innymi większy wysiłek i czas, potrzebny to poukładania spraw sportu w nowy sposób, który w wielu przypadkach nie może być tylko udoskonaloną kopią rozwiązań stosowanych wcześniej w MOSiRze.  Poza tym już w kwietniu powinniśmy zobaczyć nową stronę internetową, poświęconą cieszyńskiemu sportowi, a ta z jednej strony pozwoli nam lepiej promować osiągnięcia sportowców i da nam lepszy obraz tego co dzieje się w cieszyńskich klubach, a z drugiej strony pozwoli nam lepiej kontrolować wydawane na cieszyński sport pieniądze
.
BC – Przenieśmy się ze sportu do gospodarki komunalnej. Media informowały w ostatnim czasie, że w firmie Ekoplast zajmującej się wywozem śmieci na terenie Cieszyna dopuszczono się przestępstwa na szkodę miasta polegającego na podawaniu nieprawdziwej wagi wywożonych odpadów. Tymczasem firma ta wygrywa kolejny przetarg na wywóz śmieci w roku 2017 mimo iż toczy się przeciwko niej postępowanie w sądzie.

RM – Nie mogliśmy postąpić inaczej, gdyż zgodnie z zasadą domniemania niewinności, dopóki sprawa jest w toku i organy ścigania dokonują kolejnych ustaleń, musimy traktować dany podmiot jako posiadający pełnię praw przetargowych. Poprosiłem natomiast Zakład Gospodarki Komunalnej, aby przygotował konkurencyjną ofertę, która dawałaby nam gwarancję, że Ekoplast nie zaproponuje rozwiązania finansowego z cenami zawyżonymi do stopnia, który byłby trudny do przyjęcia dla mieszkańców miasta. Ze świadomością tego, że istnieje jakaś konkurencja, firma ta musiała ustawić proponowane ceny na odpowiednim poziomie. Oczywiście martwi mnie sytuacja, w której na zwycięskim podmiocie ciąży cień podejrzenia o oszustwo, ale pozwalam sobie przypomnieć, że jeden z pierwszych audytów jakie zleciłem po objęciu urzędu dotyczył właśnie gospodarki odpadami komunalnymi. Później powtórzyliśmy tą analizę w roku 2016, wprowadzając nowe rozwiązania uszczelniające system. Dotyczyły one m. in. uregulowań związanych ze sposobem ważenia śmieci, z oznaczeniem samochodów czy też z dysponowaniem przez wykonawcę niezmiennego rachunku bankowego. Możliwe jest, że właśnie dzięki tym rozwiązaniom policja mogła udokumentować podejrzenie o popełnieniu przestępstwa. Na pewno będziemy dalej pracować nad uszczelnianiem systemu, ale miejmy świadomość, że niestety burmistrz miasta i jego służby nie dysponują aż tak precyzyjnymi możliwościami kontroli, aby całkowicie pozbyć się ryzyka nadużyć. Dlatego ciągle pracujemy nad nowymi rozwiązaniami, które być może pozwolą ZGK na realizację zadania oczyszczania miasta ze śmieci w sposób korzystny dla wszystkich mieszkańców Cieszyna.

BC – W najbliższym czasie planowane są w mieście duże inwestycje, trwa budowa dworca, kilka dni temu odbył się konkurs na zagospodarowanie terenów nad Olzą, a jednak w kadrach wydziału inwestycji cały czas działają ludzie, którym należałoby zarzucić, że camping Olza po czterech latach nadaje się do remontu, a w zasadzie przez te cztery lata nie był wykorzystywany, że hala widowiskowo sportowa ma dach przeciekający od początku kiedy istnieje, że zamek po dekadzie funkcjonowania też już wymaga całkowitej rekonstrukcji… Czy nie obawia się pan, że przy tych kadrach kolejne inwestycje mogą być wykonane w sposób niewłaściwy co tym razem mieszkańcy mogliby zarzucać także panu?

RM – Oczywiście, że się boję, ponieważ zawsze istnieje tego typu ryzyko. Dlatego m. in. zwróciliśmy już uwagę podległym nam pracownikom, że chcielibyśmy poszerzyć pulę potencjalnych wykonawców, podmiotów sprawujących nadzór budowlany czy też wykonujących inne czynności i to już się dzieje. Jednocześnie muszę wyraźnie zaznaczyć, że obok wątpliwości, które dotyczą jakości wykonywania pewnych inwestycji a które staramy się wyjaśnić, zespół, który przygotowuje, realizuje, a następnie rozlicza projekty robi to bardzo sprawnie. Przykładem pozytywnym jest rozliczenie projektu kanalizacyjnego, gdyż mimo utrudnień jakie wszyscy dobrze pamiętamy, zebrana dokumentacja i osiągnięty w 2016 efekt ekologiczny, pozwoliły nam rozliczyć się z instytucjami kontrolującymi a tym samym pozwoliły nam uniknąć zwrotu kilkudziesięciu milionów złotych. Również inne kontrole, przeprowadzane przy realizacji innych zadań, pokazują, że w tych sprawach sytuacja wygląda dobrze. Ponadto bardzo często nasze wnioski konkursowe są wysoko oceniane, czego przykładem mogą być wnioski na takie inwestycje jak: oświetlenie miejskie, które będziemy zmieniać, czy też przebudowa ul. Hajduka w jej wschodniej części. Sukcesem zakończyły się nasze zabiegi o fundusze transgraniczne, dzięki czemu wyremontujemy Aleję Piastowska i Dom Narodowy. Można powiedzieć, że jesteśmy jednym z większych beneficjentów środków zewnętrznych. Oczywiście są to sukcesy różnych jednostek Miasta Cieszyna i oczywiście te dobre wyniki nie mogą mnie zwalniać z odpowiedzialności za właściwą kontrolę nad podległymi mi jednostkami i z odpowiedzialności za wyciąganie konsekwencji z ewentualnie stwierdzonych nadużyć czy niedociągnięć.

BC – Skupmy się więc na sprawie konkursu o zagospodarowanie terenów nad Olzą w okolicy Mostu Przyjaźni. Z tego co mi wiadomo wygrał projekt pani Grażyny Kołder. We wczorajszym Głosie Ludu (czw. 9 III 2017, nr.29) odniósł się do tego w swoim tekście Karel Cieślar, któremu przypadła w tym konkursie druga nagroda. Wyraża os swoje niezadowolenie, a wręcz nawet oburzenie odnośnie przebiegu konkursu i jego wyników. Czy zaznajomił się pan z tą krytyką?

RM – Nie czytałem tego, co napisane jest w Głosie Ludu. Natomiast miałem okazję kilkakrotnie rozmawiać z panem Cieślarem i poruszałem też ten temat w rozmowach z sekretarzem naszego sądu konkursowego, panią Renatą Karpińską, która bezpośrednio kontaktuje się już z Towarzystwem Urbanistów Polskich, które to towarzystwo odpowiada za stronę merytoryczną konkursu. Zależało nam na tym, aby burmistrz, nie będący z wykształcenia urbanistą czy architektem, nie miał szczególnego wpływu na wynik tego konkursu. Dlatego staraliśmy się zrobić to jak najbardziej czytelnie, zapraszając specjalistów do rozstrzygnięcia i myślę, że ta metoda była dobrą ideą. Jeżeli chodzi o poddawaną w wątpliwość anonimowość prac konkursowych, mogę wszystkich zapewnić, że prace były otwierane w dniu konkursu i do momentu jego rozstrzygnięcia nie wiedzieliśmy, która praca jest czyjego autorstwa i nawet na ten temat nie rozmawialiśmy. Zdaję sobie sprawę z tego, że wkład pracy włożony w zwycięski projekt był najprawdopodobniej mniejszy niż projekt, który zajął drugie miejsce, ale wkład pracy nie był przecież przedmiotem konkursu. Oceniliśmy efekt z punktu widzenia naszych oczekiwań i nie mieliśmy zamiaru nikogo urazić. Wiem, że zarówno pani Kołder jak i pan Cieślar są specjalistami w swoich dziedzinach i w tej ich specjalizacji ja nie czuję się kompetentny do dokonywania ocen. W najbliższym czasie przedstawimy prace radnym i będziemy podejmować decyzję: Czy i ewentualnie na jakie rozwiązanie zostaną przeznaczone środki finansowe? W moim przekonaniu powinniśmy tą kwestię rozstrzygnąć w miarę szybko.

BC – Mi osobiście jako laikowi podoba się projekt pana Cieślara i z tego co widziałem to jest on znacznie szerszy od pozostałych koncepcji, obejmuje też remont dawnych łaźni cesarskich, a nawet fragmentu ulicy Przykopa. Czy w takim razie w przypadku wdrożenia projektu pani Kołder istnieje możliwość, że będziecie otwarci na wykorzystanie części z tych rozwiązań?

RM – Tak, jesteśmy gotowi kupować prawa autorskie do „patentów” przedstawionych w innych koncepcjach. Między innymi projekt grupy pana Cieślara przedstawia interesujący pomysł tramwaju-kawiarni, poruszającego się w rytm wskazań zegara. Jesteśmy więc gotowi do dalszych rozmów i mam nadzieję, że po burzy jaka wybuchła ze strony jednego z uczestników, sytuacja się ustabilizuje i będziemy nadal ze sobą współpracować.

BC – Zamykając temat inwestycji powiedzmy sobie jeszcze o dworcu. Jak wiadomo prace trwają na pełnych obrotach, są też podane terminy zakończenia budowy, zapewne robione jest wszystko aby tych terminów dotrzymać, ale słychać też głosy ludzi, dla których tymczasowa sytuacja komunikacyjna w mieście jest uciążliwa. Przygotowywane są już petycje, wyrażane jest głośno niezadowolenie z panującego stanu. Czy ma pan pomysł na to aby w jakiś sposób wynagrodzić te niedogodności,  jeszcze bardziej przyśpieszyć prace, a może w pierwszej kolejności wykonać płytę dworca i uruchomić ją mimo iż budowa pozostałej infrastruktury będzie jeszcze w toku?

RM – Cały czas o tym myślimy, ale nie chciałbym dawać obietnic, które mogłyby być wątpliwe. Jesteśmy natomiast umówieni z wykonawcą, że prace będą wykonywane możliwie jak najszybciej. Poza tym 10 marca zapadła decyzja dotycząca wyboru wykonawcy na wschodnią część Hajduka (plac pod wiaduktem – red.). Będziemy więc mogli harmonizować realizację wykonania obu tych zadań, a jeśli inwestor Galerii Stela wyrazi chęć, to również tą inwestycję włączyć we współpracę. Póki co działamy zgodnie z harmonogramem, ale zdarzają się też niespodzianki, które mogą wymagać istotnych korekt. Niedawno pojawiła się informacja, że podkłady drogowe pod zachodnią częścią Hajduka mogą nie spełniać technicznych wymagań. Aktualnie weryfikujemy więc te dane, aby móc przyjąć takie rozwiązanie, które spełniać będzie warunki intensywnej eksploatacji przez ciężkie pojazdy jakimi są autobusy. Te i inne tematy omawiane są na cotygodniowych spotkaniach. Całość prac koordynowana jest przez naczelnika Skowrońskiego a nadzorowana przez zastępcę burmistrza Cierniaka. Wszyscy uczestnicy prac zdeterminowani są, aby inwestycję zakończyć w terminie albo nawet przed czasem. W ten sposób chcielibyśmy ograniczyć uciążliwości mieszkańców ul. Chrobrego, gdzie przeniesiono część przystanków autobusowych, do jak najkrótszego czasu. Jednocześnie w najbliższym okresie część linii przeniesiemy w inne miejsce i zorganizujemy nowe miejsca postojowe dla autobusów, co powinno znacznie zmniejszyć ruch na ul. Chrobrego. Staramy się więc rozproszyć zarówno przystanki jak i miejsca postojowe .Ponadto zwiększyliśmy liczbę patroli Straży Miejskiej, pojawiło się więcej koszy na śmieci, ławek, a także przenośnych toalet. Mogę też obiecać mieszkańcom, że po zamknięciu tej inwestycji potraktujemy ul. Chrobrego i część ul. Wyspiańskiego priorytetowo w zakresie potrzebnych do przeprowadzenia remontów.

BC – Ma pan dwóch synów, jeden jest w wieku licealnym, a drugi studiuje na Akademii Górniczo Hutniczej i na Uniwersytecie Jagiellońskim. Czy myśli pan, że po studiach będą mieli oni szansę wrócić do Cieszyna i wiązać z tym miastem swoją karierę zawodową?

RM – Myślę, że będą mieli szansę powrotu do Cieszyna, z którym na pewno czują się związani. Jednocześnie jednak zdaję sobie sprawę z faktu, że Cieszyn nie jest takim miastem uniwersyteckim jak wiele innych ośrodków naukowych, że u nas nie funkcjonują znaczące międzynarodowe instytucje czy podmioty gospodarcze, że nie jesteśmy miastem wojewódzkim itd. Stąd zarówno moi synowie, jak i wiele innych młodych osób może się zdecydować na czasowe lub stałe związanie swojego miejsca pracy i zamieszkania z innymi ośrodkami. Niezależnie od powyższego Cieszyn ma swoje atuty, które z kolei mogą przyciągać. Jesteśmy piątym co do liczebności powiatem w województwie i dwudziestym dziewiątym na trzysta osiemdziesiąt powiatów w Polsce. Cieszyn jest miastem z wieloma atrakcjami turystycznymi, z dobrze funkcjonującym systemem opieki nad dziećmi i edukacją. Leżymy w odległości około 400 km od pięciu stolic europejskich (Warszawy, Pragi, Wiednia, Bratysławy i Budapesztu). Wokół nas funkcjonują rozwijające się ośrodki przemysłowe. W samym Cieszynie spada liczba bezrobotnych. Wezwaniem są dla nas miejsca pracy dla nieprzeciętnych młodych osób i dlatego w kontaktach z przedstawicielami biznesu często pytam o to, na ile w ich zakładach pracy funkcjonują komórki wdrażające innowacje, bo właśnie dzięki firmom innowacyjnym będziemy mogli znaleźć odpowiednie miejsce dla młodych w Cieszynie. Oczywiście nasze ambicje muszą być wyważone, ale nie powinniśmy czuć się zakompleksieni. Trzeba też wykorzystywać wszystkie szanse, duże i małe, na promowanie Śląska Cieszyńskiego. Przykładem mogą być działania Fundacji Volens, promującej podróże koleją z Cieszyna, a dokładniej z Czeskiego Cieszyna, po całej Europie.

BC – Czyli jest pan optymistą i nie podziela pan zdania tych, którzy mówią, że na karierę to można się decydować tylko w dużym mieście, a najlepiej w zachodniej Europie?

RM – To zależy od poziomu aspiracji i tego, co się chce w życiu robić. Oczywiście są zawody, których nie da się wykonywać w Cieszynie, ale nie oznacza to, że nie można w naszym mieście znaleźć atrakcyjnej pracy, a tym bardziej nie oznacza to, że nie można mieszkać tu szczęśliwie. Niedawno miałem okazję gościć w cieszyńskiej Celmie Indukcie, która nadal produkuje cenione na świecie silniki i mimo tego, iż nie jest to taki poziom produkcji z jakim mieliśmy niegdyś do czynienia, to ciągle jest to potrzebna i rozwijająca się branża, otwarta na młodych zdolnych pracowników. Warto też zauważyć, że w Cieszynie kształci się około 70% młodzieży z naszego powiatu i to jest wielki atut naszego miasta, który koniecznie należy wykorzystywać. Tym bardziej, że nasze szkoły zajmują wysokie miejsca w rankingach zarówno wojewódzkich jak i ogólnopolskich.

BC – Wspomniał pan o fundacji Volens, rzeczywiście ja też podzielam kierunek ich działań i w miarę swoich możliwości pomagam w różnych inicjatywach, a 24 marca fundacja Volens będzie organizowała spotkanie połączone z prezentacją odtworzonej flagi Księstwa Cieszyńskiego. Czy wybiera się pan na to spotkanie?

RM – Będę na tym spotkaniu.

BC – Ostatnie pytanie dotyczyć będzie pańskich planów na przyszłość. Rozumiem, że w najbliższych wyborach, które już za niecałe dwa lata, będzie się pan starał o reelekcję. Pańskim mankamentem w tej kadencji jest jednak to, że w radzie miejskiej ma pan niewielu ludzi z Cieszyńskiej Inicjatywy Samorządowej. Czy w dniu dzisiejszym myśli pan już o tym według jakiego klucza będzie pan dobierał kandydatów na radnych żeby w ewentualnej przyszłej kadencji stan ten był dla pana korzystniejszy.


RM – Zawsze najważniejsza jest dla mnie uczciwość, dlatego pragnienie służby dobru publicznemu będzie dla mnie podstawowym kryterium poszukiwania kandydatów. Widząc co się czasami dzieje w otoczeniu Ratusza, gdy próbuje się stawiać prywatny interes różnych osób czy środowisk ponad interes całego miasta, tym bardziej chciałbym, aby środowisko CIS-u pozostało wolne od prywaty. Drugim ważnym kryterium jest dla mnie różnorodność kompetencji, dlatego będę zadowolony, jeśli uda nam się zbudować zespół o szerokiej gamie doświadczenia. Chciałbym też, do czego staram się przekonywać wszystkich członków dzisiejszej Rady Miejskiej Cieszyna, abyśmy nie zamieniali tego gremium w kopię relacji partyjnych, z którymi mamy do czynienia na szczeblu państwa. Jeśli takich ludzi uda się zebrać więcej, to będzie to dla nas duży sukces. Podsumowując, przy wszystkich słabościach, które posiadam, wydaje mi się, że moim atutem jest m. in. dążenie do obiektywizmu. Więc radnych o podobnym podejściu chciałbym Cieszynowi życzyć, podobnie jak i burmistrza, niezależnie od tego czy to ja będę sprawował ten urząd w kolejnej kadencji, czy też mieszkańcy wybiorą inną osobę. Interes poszczególnych ludzi czy środowisk nie powinien bowiem być przez włodarzy miasta stawiany ponad szeroko rozumianym interesem Cieszyna.

BC - Dziękuję za rozmowę i poświęcony czas oraz życzę pomyślności w realizacji zaplanowanych działań.

czwartek, 23 lutego 2017

PORUCZNIK ALOJZY FROS



Dzisiaj w sali sesyjnej cieszyńskiego ratusza miała miejsce niecodzienna uroczystość, która wypełniła to miejsce po brzegi. Jeden z ostatnich żyjących weteranów działającego w Cieszynie przed II wojną światową 4 Pułku Strzelców Podhalańskich, Alojzy Fros, został mianowany na stopień oficerski.


Z tej okazji do Cieszyna przyjechał pełniący jeszcze nie tak dawno funkcję wiceburmistrza naszego miasta, a dzisiaj pracujący jako dyrektor generalny w Ministerstwie Obrony Narodowej RP, Bogdan Ścibut, który wręczył nominację oficerską w imieniu Prezydenta RP, Andrzeja Dudy.



Alojzy Fros, który kilka miesięcy temu obchodził setne urodziny, nie ukrywał wzruszenia i dumy z wyróżnienia jakie jeszcze spotyka go w tak dostojnym wieku, ale podczas podziękowań nie zapomniał również wspomnieć nazwisk swoich przełożonych, którym zawdzięcza sukcesy jakie odnosił w czasie czynnej służby w wojsku i podczas działań wojennych.



Dla osób, które nie znają dobrze osoby Alojzego Frosa polecam książkę z jego wspomnieniami wydaną w 2015 roku z pomocą cieszyńskiego Muzeum 4 P.S.P. - Alojzy Fros "Moja Historia"dostępną w cieszyńskich bibliotekach, a także sporo obszernych materiałów jakie są bardzo łatwo osiągalne w internecie po wpisaniu w wyszukiwarce nazwiska naszego kombatanta.

Uhonorowanemu składam najszczersze zasłużone gratulacje oraz życzenia dużo zdrowia i pogody ducha.

środa, 2 listopada 2016

FLAGA KSIĘSTWA


     Idea odradzania pamięci tradycyjnej świadomości lokalnej na terenach dawnego Księstwa Cieszyńskiego przewija się już od paru ładnych lat zarówno w barach nad kuflem piwa, na salonach wśród zapachu drogich perfum, podczas przerw międzylekcyjnych na szkolnych korytarzach, podczas spacerów szlakami górskimi jak i w sferze wirtualnej na różnego rodzaju forach, czatach i innych dyskusjach publicznych w różnych zakątkach internetu. Sam staram się często dokładać do tego swoje przysłowiowe trzy grosze i zawsze szczerze kibicuję wszelkim formom promowania pozytywnego wizerunku naszych terenów jako ziem Księstwa Cieszyńskiego. Podobnie było i tym razem. Kilka dni temu dowiedziałem się, że znalazły się osoby, które postanowiły zrekonstruować flagę naszego Księstwa po to aby jeszcze bardziej ożywić wspomniane wyżej dyskusje, w ostatni poniedziałek widziałem już efekt końcowy tej rekonstrukcji i miałem też przyjemność pomóc w próbnym wywieszeniu odtworzonej flagi na zwieńczeniu Wieży Piastowskiej. Mam nadzieję, że falagi te będą już niebawem wisiały w każdej miejscowości pomiędzy Ostravą a Bielskiem i pomiędzy szczytem Ochodzitej a wodami Jeziora Goczałkowickiego. Poniżej wklejam zdjęcia flagi i treść listu otwartego autorstwa pomysłodawców jej wywieszenia wraz z opisem celów idei rekonstrukcji flagi.




My, wolontariusze oraz przyjaciele Fundacji Volens, jesteśmy niepoprawnymi wręcz miłośnikami naszego miasta, regionu, jego tradycji i spuścizny historycznej.
  Spotykamy się często z gośćmi z różnych stron nie tylko Polski, ale i świata. Odnosimy wrażenie, że rozpoznawalność regionu dawnego Księstwa Cieszyńskiego, ich wiedza na temat jego arcyciekawej historii jest niewielka. Przyczyn tego stanu rzeczy jest sporo – jednak nie jest istotą tego listu utyskiwanie nad świadomością historyczną Polaków, na pisanie historii z perspektywy centrum, czy nawet braki w podstawowej edukacji historycznej. Nad narzekanie przedkładamy działanie.
  Podróżując po świecie zauważyliśmy, że miejsca o wyjątkowej, barwnej historii, w których istnieje silne przywiązanie do tradycji regionalnej nie wstydzą się tego przywiązania akcentować. Jednym ze sposobów wspomnianego akcentowania jest istnienie w przestrzeni miejskiej flag miejskich, regionalnych czy bezpośrednio związanych z historią regionu. Są to zazwyczaj miasta/regiony wyjątkowe, za które uważamy również Cieszyn oraz obszar dawnego Księstwa Cieszyńskiego.
  Dzięki uprzejmości i nieocenionej pomocy wybitnego heraldyka i weksylologa, Pana Alfreda Znamierowskiego, udało nam się zrekonstruować historyczną flagę Księstwa Cieszyńskiego. Wymarzyliśmy sobie, że zajmie ona w przestrzeni miejskiej zasłużone miejsce – będąc wyrazem szacunku do tradycji i historii Księstwa Cieszyńskiego. Marzeniom trzeba pomagać – postanowiliśmy wyprodukować kopie flagi, którą chcemy przekazać najważniejszym miejskim
instytucjom, w tym Państwu.



     Flaga Księstwa Cieszyńskiego


Współczesny Śląsk Cieszyński to nie tylko wspaniali twórczy ludzie, urokliwe tereny i mnóstwo atrakcji historycznych oraz krajoznawczych. To również region, będący bezpośrednim spadkobiercą 628-letniej historii Księstwa Cieszyńskiego. Świadomość istnienia tego odrębnego i integralnego tworu jest, zarówno w Polsce jak i w Czechach, niewielka. Jeśli my nie przypomnimy o naszej tradycji i tożsamości, nie zrobi za nas tego nikt.

Najstarsza zachowana chorągiew Księstwa Cieszyńskiego została sporządzona na zlecenie księcia Adama Wacława w 1605 roku, zaraz po tym jak został on mianowany dowódcą wojsk śląskich. Zachowana w zbiorach Muzeum Śląska Cieszyńskiego chorągiew ma wymiary 160x240 cm i jest wykonana z błękitnego atłasu. W części czołowej znajduje się malowany złotem orzeł Księstwa Cieszyńskiego, natomiast część swobodna zakończona jest dwoma ostrymi językami.

Fundacja Volens oraz portal Księstwo Cieszyńskie wspólnie z zaprzyjaźnionymi historykami postanowiła zrekonstruować historyczną flagę, oddając tym samym pokłon tradycji i honorując historię państewka, manifestującego swoją odrębność pomiędzy czterema regionalnymi mocarstwami: Austrią, Prusami, Czechami i Polską. Kształt i wygląd flagi skonsultowano z wybitnym heraldykiem i weksylologiem Alfredem Znamierowskim.

Dzisiaj Księstwo Cieszyńskie to nie tylko pewien byt z minionych czasów, ale ważny element tożsamości mieszkańców Śląska Cieszyńskiego. Przypominać o nim powinny nie tylko prace historyków, lecz także elementy wizualne. Pomysł wyeksponowania flagi Księstwa Cieszyńskiego wpisuje się znakomicie w tę formułę, a jednocześnie może stanowić pewnego rodzaju znak rozpoznawczy naszej "małej ojczyzny" na turystycznej mapie Europy - uważa Michael Morys-Twarowski, historyk.

Inicjatorzy postanowili oficjalnie wręczyć kopie flagi wszystkim instytucjom stolicy Śląska Cieszyńskiego – doskonałym miejscem na jej ulokowanie jest z pewnością Wieża Piastowska. Obecność flagi Księstwa Cieszyńskiego przyczyni się do zwiększenia poczucia tożsamości i regionalnej dumy pośród mieszkańców. Wzbogaci również wiedzę i zainteresowanie unikatową historią i tradycją Śląska Cieszyńskiego wśród turystów, odwiedzających nasz region – co doskonale wpisuje się w kampanię "Turystyki Świadomej i Zrównoważonej", promowanej przez Fundację Volens.

piątek, 21 października 2016

KSIĘSTWO NA FEJSIE


     Jakiś miesiąc temu siedząc w zajeździe Biały Krzyż na samej granicy naszego księstwa zupełnie przypadkowo spotkałem kolegę z gawnych lat, który wybrał się tam piechotą z Brennej wraz ze swoją dziewczyną i jej bratem. Mój kolega pochodzi ze Strumienia, jego dziewczyna z Karviny, poznali się w Kaczycach na jakimś rajdzie samochodowym, mieszkają razem w Ochabach, a jej brat odwiedził ich na kilka dni przylatując z odległego Waszyngtonu gdzie przebywa na emigracji. Rozmowa w takim gronie i w takim miejscu musiała więc prędzej czy później zejść na temat tożsamości regionalnej i właśnie kiedy już ten temat zaczął być wałkowany to usłyszałem całkiem przyjemny komplement, że: "BC43400 to jedyne na fejsbuku wiarygodne źródło informacji na tematy związane ze Śląskiem Cieszyńskim". Zrobiło mi się bardzo miło słysząc te słowa i w swojej pyszałkowatości podziękowałem tylko nie dementując postawionej tezy.

     Nie musiałem jednak czekać do świąt bożego narodzenia żeby w nocy pojawiły się w moim domy słynne trzy duchy bo już chwilę po pożegnaniu się ze współbiesiadnikami czułem się trochę źle z tym, że nie podzieliłem się z Gringo swoją wiedzą na temat co warto jeszcze podlajkować jeśli chce się być na bieżąco w informacjach związanych z dumnym państwem nad Olzą walczącym o swe odrodzenie w glorii i chwale. Przeraziła mnie myśl, że właśnie w tym momencie może przyłożyłem swoją cegiełkę do tego żeby za kilka lat ten sympatyczny chłopak śpiewał swojemu dziecku do snu jakieś "twinkle twinkle" zamiast "Płyniesz Olzo".

     Nie ma jednak wielu takich błędów, których nie dałoby się naprawić dlatego dzisiaj postanowiłem przygotować skromne zestawienie profili jakie warto dodać do ulubionych i śledzić publikowane przez nie treści jeśli jest się dumnym obywatelem Księstwa Cieszyńskiego i nosi się w sobie wiarę w to, że za jakiś czas po odłączeniu się od Czech i Polski pomiędzy rzeką Białą a Ostravicą i pomiędzy Ochodzitą a zalewem Goczałkowickim powstanie z popiołów przepiękna kraina bankowością i bezcłówką płynąca.

     Celowo nie podaję namiarów na fejsbukowe profile portalu OX, Gazety Codziennej czy innych lokalnych mediów działających komercyjnie ze składem redakcyjnym i całą tą profesjonalną otoczką bo te adresy chyba każdy zna i jeśli tam nie zagląda to tylko ze względu na własne preferencje odbiegające od publikowanych tam treści bądź ich formy. Podaję natomiast te miejsca, które dla wielu z was mogą być jeszcze nieznane.



1) Księstwo Cieszyńskie/Těšínské knížectví/Herzogtum Teschen/Duchy of Teschen

Nikt inny nie mógłby się znaleźć na pierwszym miejscu tego zestawienia. Prowadzony w czterech językach (polski, czeski, niemiecki, angielski) serwis odwołujący się do, jak rozszerzona nazwa wskazuje, "Ostatniego Prawdziwego Księstwa Europy Środkowej". Znajdziemy tam ciekawostki historyczne, wspomnienia po pięknych czasach habsburskich, wyjaśnienia zapominanych czasami lokalnych zwyczajów i tradycji, opisy ludzi związanych z naszą ziemią i miejsc jakie mijamy czasami codziennie nie zdając sobie sprawy z ich wartości historycznej czy kulturowej. Absolutnie obowiązkowa pozycja dla wszystkich chcących budować swoją świadomość regionalną.



2) Cieszynlove

Profil mający na celu zachęcenie ludzi do spędzania w Cieszynie wolnego czasu bądź do odwiedzania naszego miasta, znajdziemy tu zapowiedzi wydarzeń kulturalnych, czasami fotorelacje z zakończonych wydarzeń, linki do tekstów dotyczących Cieszyna ukazujących się w portalach o szerszej tematyce i inne tego typu materiały okraszane każdorazowo symbolem #cieszynlove dla jeszcze łatwiejszej możliwości znalezienia ich w odmętach internetowego oceanu.



3) Towarzystwo Miłośników Skoczowa

Tutaj ktoś też odwala kawał dobrej roboty. Praktycznie cała zawartość to pojawiające się regularnie archiwalne zdjęcia ilustrujące codzienne życie Skoczowa w drugiej połowie XX wieku. Zdjęcia nie są opisane, a ustalenie lokalizacji proponowane jest czytelnikom przez co w komentarzach pod zdjęciami często wywiązują się bardzo sympatyczne rozmowy pełne wspomnień z przedstawionych miejsc, imion i nazwisk osób widniejących na fotografiach, dalszych ich losów. Nie trzeba być Skoczowiakiem żeby dać się ponieść tym nostalgicznym sentymentom.



4) Tramwaje w Cieszynie/Těšínské tramvaje

Może się wydawać, że o jeżdżących w Cieszynie 100 lat temu tramwajach powiedziano już wszystko, ale wiedza jest ulotna i warto ją ciągle odświeżać, a co jakiś czas pojawiają się też niepublikowane wcześniej zdjęcia najbardziej romantycznego środka komunikacji nad Olzą bądź odkryte właśnie nowe ciekawostki na temat funkcjonowania tej linii tramwajowej w pięknych latach 1910-1920



5) Karviná - město, které žije

Karvina to chyba obecnie najszybciej rozwijające się miasto naszego Księstwa, a oficjalny profil prowadzony zapewne przez którąś z instytucji odpowiedzialnych za promocję miasta jest jednym z bardziej profesjonalnych w porównaniu z jego odpowiednikami w innych miejscowościach. Znajdziemy tu informacje o wydarzeniach kulturalnych, sportowych, o utrudnieniach w ruchu, nowych inwestycjach na terenie miasta zarówno w sferze publicznej jak i w zakładach przemysłowych czy w handlu, czasami trochę historii czy archiwalnych zdjęć, czasami też prośby o opinie czytelników na tematy sporne i dyskusyjne.



6) Miasto Wisła

Oficjalna strona miasta Wisły też jest całkiem dobra, a biorąc pod uwagę, że dla miłośników folkloru, narciarstwa czy aktywnego wypoczynku Wisła jest ważnym kierunkiem na popołudniowe czy weekendowe wypady to watro mieć zawsze na tacy podane kompendium informacji na temat czy będzie się tam coś działo ciekawego w najbliższych dniach i warto jechać to sprawdzić czy może będą się działy zbyt ciekawe rzeczy i planując wyjazd trzeba zaopatrzyć się w kanapki i termos z herbatą na czas stania w korku w Polanie.



7) Cieszyn i okolica w moim obiektywie

Tutaj są tylko zdjęcia i jak sama nazwa wskazuje jest to strona autorska. Nie zmienia to jednak faktu, że zdjęcia są bardzo ładne, dobrze wykonane, a ujęte w nich plenery świetnie oddają aurę zmieniających się pór roku i czasu biegnącego na naszych terenach. Przegląda się bardzo przyjemnie zarówno jeśli się widuje te miejsca na codziń jak i wtedy gdy trzyma się je w swoich wspomnieniach przebywając gdzieś daleko poza Księstwem.



8) Koleje Śląska Cieszyńskiego

Profil o charakterze dość skoncentrowanym tematycznie i treściach czasami może mało zrozumiałych dla osób mało biegłych w tematyce kolejowej, ale mimo tego wart śledzenia. Pomiędzy fachowymi opisami infrastruktury kolejowej można znaleźć też często przydatne informacje o zachodzących w tej branży zmianach, o planowanych inwestycjach czy też sporo archiwalnych zdjęć i wspomnień.



9) Těšínské Slezsko / Śląsk Cieszyński

Kolejne miejsce pełne wspomnień, archiwalnych zdjęć, linków do stron piszących o historii naszych ziem, ale tutaj akurat głównie można trafić na materiały dotyczące miejscowości leżących na Zaolziu.



10) C.K. Cieszyn

Tutaj to jest trochę partyzantka. Autor profilu w bardzo luźny sposób podchodzi do swojej misji dzielenia się wiedzą i przemyśleniami czy też tworzenia społeczności osób chętnych na pozyskiwanie tej wiedzy i efektów przemyśleń. Nie zmienia to jednak faktu, że często można się stąd dowiedzieć o wielu ciekawych faktach z życia Cieszyna i Cieszyniaków w ostatnim stuleciu, a na dodatek o takich faktach, o jakich całkiem możliwe, że nigdy w żadnej książce napisane nie będzie.




Fejsbukowa nomenklatura ma to do siebie, że istnieją w tym portalu trzy formy gromadzenia i publikowania treści, jedną jest profil prywatny jaki każdy może sobie założyć pod swoim imieniem i nazwiskiem, drugą jest profil publiczny pod dowolną nazwą gdzie można publikować treści wpisujące się w tematykę stworzonej przez siebie nazwy, a trzeci sposób zaistnienia to stworzenie grupy gdzie każdy z jej członków ma dostęp do publikowanych tam treści i każdy może też swoje treści zamieszczać. Poniżej przedstawię więc też kilka najprężniej moim zdaniem działających grup z naszego regionu.



1) TRÓJWIEŚ

Jak sama nazwa wskazuje można tu znaleźć wszelkie przysłowiowe mydło i powidło związane z Istebną, Jaworzynką i Koniakowem



2) Český Těšín

    Český Těšín - den za dnem

Dwie dublujące się grupy z dublującymi się treściami. Czasami ktoś wrzuca coś zupełnie niezwiązanego z Cieszynem czy okolicami, jedna z pizzerii średnio raz w tygodniu powtarza ogłoszenie, że zatrudni kogoś do rozwoju pizzy, a pozostałe restauracje wklejają regularnie rozpiskę dań dnia na cały tydzień. Poz tym wszystko jest fajne, narzekanie na urzędników, wzajemne podpowiadanie sobie gdzie warto iść do fryzjera czy kosmetyczki, a które miejsca lepiej mijać z daleka, niejaki Děda Milan często wkleja ciekawe zdjęcia, a Miroslav Zamazal dzieli się swoimi doświadczeniami z prawie codziennych wypadów na różne dobre posiłki w różne fajne miejsca. Pomiędzy tym zaproszenia na planowane wydarzenia i opisy wrażeń po tych akcjach, które już się odbyły.


3) Graty bielskie i okoliczne

Tutaj tematyka wybiega trochę poza teren Księstwa, ale temat jest godny polecenia każdemu kto obserwując maszyny jeżdżące po ulicach nie wzrusza się wypasioną ałdicą w tedeiku, ale promienieje na widok Poloneza, Moskwicza, starego Garbusa czy też powstałego w naszym Księstwie kultowego Malucha. Znajdziemy tu zdjęcia samochodów jeżdżących po ulicach Bielska i okolicznych miejscowości, w tym wiele również z interesującego nas obszaru



4) SCI Kraków

Chcesz jechać z Księstwa do Krakowa i nie musieć polegać na komunikacji zbiorowej, tutaj możesz napisać kiedy się wybierasz i jest szansa, że znajdzie się ktoś chętny żeby Cię przybrać w zamian za udział w kosztach tankowania, a może i bez tego. Dogadać zawsze się można, a jeśli Ty jedziesz samochodem i szukasz towarzysza podróży to też możesz tu umieścić swoją propozycję. Istnieje też podobna grupa dla osób jeżdżących do Wrocławia więc w tamtym kierunku też jest szansa się przybrać.

5) Śląsk Cieszyński / Těšínské Slezsko

To ja założyłem tą grupę i chciałbym żeby należeli do niej wszyscy obywatele Księstwa i rozmawiali tam sobie na różne ciekawe tematy w różnych językach. Póki co nie jest jeszcze tak kolorowo, ale od kilku lat przybywa regularnie każdego dnia przynajmniej jedna osoba, a rotacja w publikowanych treściach z czasem nabiera jakiegoś rozpędu. Oczywiście muszę ciągle wyrzucać cwaniaków wrzucających jakiś spam z reklamami, ale nie poddaję się i wierzę, że będzie coraz lepiej.



Jeżeli są jakieś inne strony dotyczące naszej pięknej okolicy, o których zapomniałem bądź nawet sam nie miałem okazji ich dotychczas poznać to śmiało możecie wpisywać ich nazwy w komentarzach, a może za jakiś czas zrobię z nich kolejne zestawienie.

BIZNESMEN, CIESZYNIAK, DRUKARZ, CIEKAWA OSOBOWOŚĆ


     Dworzec kolejowy i drukarnie napędzające gospodarkę naszego miasta od połowy XIX wieku były tym z czym kojarzona była zachodnia część Cieszyna jeszcze zanim została nazwana Czeskim Cieszynem. Wiadomo przecież, że "Kdybych se narodil před sto lety v tomhle městě [...] Wäre ich ein Buchbinder Würde bei Prochazka von fünf bis fünf malochen".  Tym razem jednak nie będzie sentymentalnych wspomnień z czasów nieboszczki Austryji, a w zamian za to sylwetka współcześnie działającego w naszym mieście w branży drukarskiej człowieka, którego można bez problemu wpisać na samo podium najprężniej działających cieszyńskich przedsiębiorców.

     Portal Sokolska33 prowadzony przez studentów wydziału ekonomii VŠB-TU Ostrava opublikował właśnie wywiad z Jaroslavem Drahošem, który opowiada o meandrach swojej kariery w przemyśle drukarskim i to właśnie ten wywiad chciałbym wam tym razem polecić jako lekturę.


    Cały tekst w oryginale można znaleźć tutaj: http://www.sokolska33.cz/65137-2/ , ale z doświadczenia wiem, że część moich czytelników nie radzi sobie najlepiej z czytaniem po czesku (nad czym polecam pracować) w związku z czym postanowiłem dla tych osób przetłumaczyć całość na polski:

     Następna osoba jaka zabrała głos na siódmym spotkaniu patriotów SMK (województwo Śląsko - Morawskie) jest człowiek, który w 1994 roku zdecydował się zainwestować w produkcję książek. Wygląda na to, że ta inwestycja opłaciła się mu, osądźcie sami.

     Po 22 latach na rynku drukarnia FINIDR słusznie utrzymuje się na pozycji lidera branży nie tylko w Republice Czeskiej. Przy rocznej produkcji ponad 24 milionów egzemplarzy jest jednym z największych producentów książek w Europie Środkowej. Swoją historią podzielił się ze słuchaczami jedyny właściciel firmy, inż. Jaroslav Drahoš. Wielu obecnych na sali zaskoczył tym jak wielkie obroty można osiągnąć w branży poligraficznej nawet w czasach kiedy pozornie ubywa czytelników chętnych do korzystania z wydawnictw papierowych. O tajemnicy sukcesu jego firmy przeczytacie w wywiadzie jakiego udzielił Michaeli Nedomovej.

     Czym zajmował się pan wcześniej, zanim zaczął pan utrzymywać się z prowadzenia firmy FINIDR?

     W roku  1990 skończyłem szkołę ekonomiczną w Ostravie, a zaraz potem zatrudniłem się w drukarni w Cieszynie gdzie najpierw miałem funkcję kierownika w dziale finansów, a później dyrektora ekonomicznego.

     Rozumiem więc dobrze, że założenie własnej drukarni było później oczywistym wyborem?

     To jest sprawa życiowa. W roku dziewięćdziesiątym praca nie była już pewna, a zostałem mianowany dyrektorem. Podobała mi się ta fabryka, ta praca i jej forma, tak też postanowiłem otworzyć drukarnię. Robię tylko to i trzymam się motta "Jeśli człowiek robi jedną rzecz i robi ją dobrze to powinna mu się ona nadal opłacać".

     W związku z tym innych firm pan nie prowadzi?

     Mam kilka mniejszych firm, prowadzę centrum rekreacyjne Nová Polana, a wraz z żoną jesteśmy współwłaścicielami fitness centrum F:Club, ale to są takie inwestycje bardziej dla przyjemności.

     Czy miał pan w swej karierze momenty, w których, patrząc teraz z perspektywy czasu, chciałby się pan zachować inaczej?

     Nie sądzę, że chciałbym cokolwiek zmieniać. Oczywiście, że jeśli człowiek popatrzy wnikliwie to wie, że każda działalność wiąże się z tym, że jej rozwój wymaga czasu. Jedyną rzeczą jaką rzeczywiście chciałbym zmienić to czas jaki poświęcam rodzinie. Moi synowie mają teraz trzynaście i czternaście lat więc byłoby lepiej gdybym mógł poświęcać im więcej czasu.

     Jak pan spędza wolny czas?
     
     Aktywnie, podróżujemy z rodziną, z żoną. Chętnie też spędzam urlop z plecakiem na plecach w towarzystwie kolegów. Podróżujemy w różne części świata, w tym czuję, że się spełniam.

     Gdzie udało się wyjechać najdalej?

     Myślę, że najdalej to były Wyspy Wielkanocne, były niesamowite i bardzo mistyczne.

     Skąd wzięła się nazwa firmy FINIDR?

     Chodzi o zlepek pierwszych liter nazwisk założycieli, Filipčík, Niedoba i Drahoš. Wspólnie stworzyliśmy tą firmę taką, jaką zna ją cała Europa.

     Jak motywuje pan swoich pracowników?

     Przede wszystkim własnym przykładem. Pieniądze też są ważną rzeczą, ale to jest warunek konieczny. Oczywiście staramy się również stwarzać dla naszych pracowników warunki, w których będą chętnie pracować, rozwijać się i poszerzać horyzonty zarówno swoje jak i firmy. Jednym z punktów strategii firmy jest posiadanie wykwalifikowanej kadry równającej się z najlepszymi w Europie.

     Jakie kryteria w pańskiej firmie powinno się spełniać jeśli chciałoby się starać o pracę?

     Poszukujemy ludzi zdolnych i chętnych do pracy w duchu roboty zespołowej w każdej dziedzinie. Na samym wstępie ważne jest to żeby mieć zapał i chęć pracy nad sobą.

     W swoim wykładzie wspominał pan, że w pańskiej firmie funkcjonuje kodeks etyczny. Co na przykład on w sobie obejmuje?

     Jest on stworzony przez samych pracowników podczas ich wspólnych posiedzeń. Kodeks etyczny zawiera zasady jakich należy się trzymać we wzajemnych relacjach. Opisuje on jak każda osoba powinna kontaktować się z pozostałymi, jak współpracować, ale zawiera również podstawowe pojęcia z etyki w biznesie, które wprowadziłem w naszej firmie. Nie dopuszczamy się nadużyć, nie bierzemy ani nie dajemy łapówek... W skrócie jest to zbiór zasad, które po przeczytaniu wydają się oczywiste, ale w momencie kiedy trzeba je zacząć stosować w życiu to już takie oczywiste nie są.

     Jak z pozycji osoby doświadczonej w branży widzi pan swoich konkurentów?

     Nie zajmuję się konkurencją. Jesteśmy pewną siebie firmą i staramy się podejmować takie działania żeby konkurencja zawsze pozostawała za nami w tyle. Jedyne z czym oczywiście walczymy to konkurencja nieuczciwa.

     Około 80% książek, które drukujecie, eksportujecie za granicę. Gdzie wysyłacie je najczęściej?

     Głównie do krajów sąsiednich. Koszty transportu odgrywają kluczową rolę w naszej działalności. Najczęściej jest to Austria i Niemcy, ale także Szwajcaria, Belgia, Francja, Holandia, Anglia. Ostatnio jednak eksportowaliśmy książki nawet do Afryki Południowej.

     Gdzie pan widzi FINIDR za 10 lat?

     Mam pewien pomysł gdzie mógłby być FINIDR za pięć lat, chciałbym żeby rozrósł się o kolejne 50%. Moja wizja to działać pomyślniej, ciekawiej. Mówię o tym, że buduję średniowieczny gród, a wewnątrz jego murów są dla naszych pracowników i całego zespołu lepsze warunki niż poza tymi murami. Tu się nie kradnie, nie oszukuje, a ludzie są wynagradzani za swój kunszt, wiedzę i pracę. Jesteśmy względem siebie otwarci, życzliwi i pozbawieni zawiści.


Inż. Jaroslav Drahoš jest obecnie jedynym właścicielem cieszyńskiej drukarni FINIDR, którą w 1994 roku założył wraz z dwoma wspólnikami. Na dzień dzisiejszy jego drukarnia zalicza się do największych producentów książek w Europie środkowej. Rocznie jej załoga składająca się z ponad 400 pracowników produkuje więcej niż 24 miliony książek i innych publikacji w miękkich i twardych okładkach. Ubiegły rok firma zamknęła z obrotem 850 milionów koron. 80% całej produkcji trafia na eksport do takich krajów jak Niemcy, Austria, Polska, Szwajcaria, ale i dalej. Indywidualne podejście, elastyczność, obsługa klienta w pięciu językach, wysoka jakość, konkurencyjne ceny i krótkie terminy realizacji dostaw to główne powody wieloletniej współpracy z szeregiem dużych wydawców krajowych i europejskich. Poza drukarnią Jaroslav Drahoš prowadzi także ośrodek rekreacyjny i klub fitness.

Od autora: Pan Drahoš sprawia wrażenie osoby o wielkim autorytecie budząym u rozmówcy należyty szacunek. Mimo tego miałam przed wywiadem z nim pewien niepokój. Tak czy inaczej muszę przyznać, że przy osobistym spotkaniu prezentuje się bardzo elegancko i profesjonalnie. Zarówno wywiad jak i jego wykład na "Patrioci MSK" były dla mnie bardzo interesujące i cieszę się, że mogłam przyjżeć się również jego dziedzinie działalności gospodarczej.

Tekst: Michaela Nedomová
Zdjęcia: Tereza Zgabajová

środa, 24 sierpnia 2016

CO Z AMFITEATREM???



Wczoraj na gazeciecodziennej ukazał się tekst o niepewnej przyszłości amfiteatru.

http://gazetacodzienna.pl/artykul/gospodarka/cieszyn-ma-problem-z-amfiteatrem


Dla uściślenia warto przypomnieć, że dziura w ziemi zwana cieszyńskim amfiteatrem to nic innego jak wyrobisko gliny pozostałe po cegielni jaka działała tam przeszło sto lat temu. Później ulica Franciszka Józefa I (dzisiejsza 3 maja) przekształciła się w dzielnicę willową i dziura stała się problemem.

Dopiero w latach 60-tych władze miasta postanowiły urządzić tam amfiteatr, na którym przez trzy, a może nawet i pięć lat odbywały się imprezy. Przez kolejne dwadzieściakilka lat obiekt stał pusty, niszczał i służył młodzieży z pobliskich szkół jako miejsce wypadowe na fajkę w czasie długiej przerwy, na jabcoka w czasie wagarów czy na tubkę kleju po lekcjach (trawka nie była wtedy tak łatwo dostępna dla wszystkich jak dzisiaj).

Epizod z targowiskiem w tym miejscu też nie trwał długo, może ponad rok, a może nawet ponad dwa, raczej jednak nie dłużej niż trzy lata.

W okolicach roku 2000 organizowałem tam wraz z klubem CCS zawody snowboardowe, parę lat później w ramach festiwalu Nowe Horyzonty działał tam przez kilka dni klub festiwalowy gdzie w postawionym namiocie odbywały się koncerty, rok później sytuacja się powtórzyła.

Kilka lat później w ramach Święta Trzech Braci klub CCS, a w zasadzie Szczepan Ligocki zorganizował tam duże i bardzo profesjonalne zawody deskorolkowe na specjalnie wybudowanym na tą okazję skateparku, po zawodach zagrały tam koncerty zespoły WWO i Zipera. Rok później jednak miasto nie chciało dofinansować kontynuacji tej imprezy, a Szczepan nie potrafił już zebrać od prywatnych darczyńców takiej kwoty jak rok wcześniej, zawody więc nie doczekały się powtórki.

To byłoby chyba na tyle z wszystkich wydarzeń społecznych jakie miały miejsce w tym obiekcie podczas jego krótkiego i nie wiadomo nawet czy specjalnie potrzebnego istnienia.

Nie wiem co będzie z tym miejscem w przyszłości, ja proponowałbym parking wielopoziomowy, ale nie wiem jak wyglądałoby to w kosztorysie budowy. Wydaje mi się jednak, że stawianie na funkcję amfiteatru nie będzie zbyt rozsądne biorąc pod uwagę, że repertuarem czy frekfencją gości i tak raczej nie byłoby tu szans stworzyć realnej alternatywy dla nienajgorzej prosperujących amfiteatrów w Ustroniu, Wiśle czy Brennej, które mimo bogatego kalendarza imprez i tak stoją nieczynne przez większość roku.