poniedziałek, 11 kwietnia 2022

LOSY "KOMBAJNU" Z CZESKIEGO CIESZYNA

 Może zaskoczył was ten tytuł, ale dla autora też było to niecodzienną wiadomością, kiedy się dowiedział jak piloci nazywali potocznie myśliwiec Avia B-33 wykonany na licencji radzieckiej maszyny Iljuszyn Ił-10, który przez wiele lat miał swoje stałe miejsce w krajobrazie Czeskiego Cieszyna. 

   Udało się jednak zgłębić historię wspomnianego samolotu i przygotować niedługi tekst ukazujący jej meandry. Jak jednak zaznacza sam autor, są to czysto amatorskie ustalenia i opinia fachowych środowisk może je weryfikować. 

   W środę 2 maja 1945 roku niebo nad Cieszynem ze względu na pogodę nie było najlepsze do operacji lotniczych. Tego właśnie dnia dowódca 3. Czechosłowackiego Pułku Bojowego otrzymał bezpośredni rozkaz ataku na niemiecki sprzęt wojskowy i żywą siłę wroga, zlokalizowaną we wschodniej części terytorium Czeskiego Cieszyna. Kolejnym celem był również dworzec kolejowy w Czeskim Cieszynie, gdzie stacjonowały wycofujące się oddziały Wehrmachtu, próbując wydostać się przy użyciu linii kolejowych. Do stojących na bocznicy wagonów ładowali oni wszystko, co nie powinno się dostać w ręce wroga, w tym broń, amunicję i sprzęt bojowy.

                                       1960 -Komenského sady Český Těšín (źródło: Muzeum Těšínka)


   Z lotniska wystartowało wówczas 8 czechosłowackich myśliwców, jednak w połowie drogi jeden z nich zasygnalizował awarię maszyny i wrócił do bazy. W ulewnym deszczu pozostałe 7 jednostek dotarło bezpiecznie do celu i pomimo kokpitów zalanych deszczem, piloci bez problemu rozpoznali Cieszyn. 

   Formacja powietrzna przystąpiła do ataku celnie ostrzeliwując składy kolejowe, po czym eksplodowało 35 wagonów z amunicją. Również trafione i zniszczone zostają fortyfikacje wokół stacji kolejowej, ciepłownia, skład amunicji i kilka innych budynków. Misja zakończyła się powodzeniem.

                                           Těšínské Divadlo i pomnik w roku1970 (Jarmila Brabcová)


   Akcję tą w czechosłowackim lotnictwie nazwano może z przesadą "Bitwą o Czeski Cieszyn" i spotkała się ona z tak dużym poklaskiem ze strony najwyższego dowództwa, że po zakończeniu II wojny światowej, do nazwy 28 bojowego pułku lotnictwa, dodano dumnie przymiotnik "Cieszyński". 

            Album darowany przez Cieszyński Pułk Lotniczy obywatelom Czeskiego Cieszyna - 1953


   Na pamiątkę tego wydarzenia, pułk podarował mieszkańcom miasta Czeski Cieszyn, jeden ze swoich samolotów, który został oficjalnie przekazany władzom miasta 9 listopada 1958 roku. 

   Był to egzemplarz licencjonowanego Iljuszyn Ił-10, który nigdy nie brał udziału w walkach powietrznych, ponieważ czechosłowackie lotnictwo podczas II wojny światowej używało głównie maszyn Ił-2 Sturmovik. Udało się nawet dotrzeć do informacji, że cieszyński myśliwiec nigdy nie wystartował, a do Czeskiego Cieszyna został przywieziony ciężarówką z ostrawskiego lotniska. Pomimo tego, otrzymał on zaszczyt upamiętnienia poległych pilotów wojskowych poległych podczas II wojny światowej. 

   Początkowo znajdował się on na skwerze przed budynkiem polikliniki na kamiennym cokole. Na wygładzonej ścianie granitowego głazu stojącego tuż obok samolotu, został wyryty napis "Samolot myśliwski Iljuszyn 10, dar Cieszyńskiego Związku Lotniczego dla obywateli miasta Czeski Cieszyn" o czym w roku 1958 pisano w lokalnej prasie. 

   Na pomniku umieszczono również drugą tablicę ku czci kapitana Iwana Wasiljewicza Tichanowa, który poległ w niewyjaśnionych okolicznościach pod koniec wojny, 18 czerwca 1945, podczas wyzwalania Ziemi Cieszyńskiej. Z informacji uzyskanych w redakcji denik.cz udało się dowiedzieć, że według dokumentów dostarczonych przez czeskie Ministerstwo Obrony miał to być 35-letni kapitan z miejscowości Aleksandrovka w obwodzie leningradzkim. Data jego śmierci jest niejasna, dzień 18 czerwca 1945 roku widnieje w dokumentach zarówno jako data śmierci, jak i ekshumacji szczątków. Co więcej, rosyjskie bazy danych podają pod tą datą informację "zabity". W księgach Urzędu Miejskiego w Czeskim Cieszynie jest jedynie podane, że Tichanow zginął pod koniec wojny podczas wyzwalania ziemi cieszyńskiej, a jego szczątki ekshumowano i złożono do wspólnego grobu z innymi, bezimiennymi żołnierzami. 

   Po roku 1968 Cieszyński Pułk Lotnictwa Bojowego VU8168 został prawdopodobnie mocno dotknięty przez czystki personalne, jakie miały wtedy miejsce w administracji oraz w służbach mundurowych Czechosłowacji. Wtedy też podjęto decyzję o przeniesieniu pomnika i zmianie jego znaczenia. Cieszyński Pułk Lotniczy został jednak ostatecznie zlikwidowany dopiero z dniem 31 grudnia 1994 roku. 

                                                                             1992 (Ewa Sikora)


   Ciężko jest doszukać się dokładnej daty przeniesienia pomnika z parku Jana Amosa Komenskiego pod budynek teatru. Według dat podanych na zdjęciach z tamtych czasów można się domyślić, że w roku 1970 stał się on częścią pomnika ofiar walki z faszyzmem. Pamiętający tamte czasy Tadeáš Klimsza wspomina: "Pamiętam, że jakoś w latach siedemdziesiątych naprawiliśmy ten samolot w warsztacie OZ 065. To była obróbka powierzchni i malowanie. Po zdjęciu skrzydeł samolot został przetransportowany na przyczepie do zakładu, a po naprawie został z powrotem postawiony na piedestale", natomiast inna z mieszkanek Czeskiego Cieszyna, Jarmila Brabcová, pamięta, że ​​jako dziecko brała udział w paradach z lampionami, które kończyły się w samolocie.

                           Cieszyński Ił-10 w muzeum Melun-Villaroche (źródło Michal Kunz)


   Stan techniczny omawianego tu samolotu Avia B-33, jak jak kto woli Ił-10 o numerze kadłuba 1087, był już w pewnym momencie skrajnie zły na skutek korozji, a dodatkowo zniknął jego silnik i osłony kabiny. W związku z tym władze Czeskiego Cieszyna postanowiły w roku 1992, że należy go sprzedać. Maszyną zainteresowało się Muzeum Historii Wojskowości z Pragi, dzięki czemu w 1993 roku korpus samolotu został przewieziony w kierunku lotniska Praga Kbely, gdzie oddano go do dyspozycji Wojskowego Instytutu Historycznego. 

   Przez kolejne pięć lat zainteresowanie urządzeniem interesowało się prywatne francuskie muzeum z miejscowości Melun-Viliaroche (40km przed Paryżem), gdzie ostatecznie w 1998 roku cieszyński myśliwiec pojechał zająć jeden z hangarów na 700 hektarowym obiekcie, w zamian za górnopłatowy samolot Morane-Saulnier MS-230, na którym czechosłowaccy piloci szkolili się podczas II wojny światowej we Francji. Obudowa samolotu została tam zrekonstruowana, niesprawdzona jest jednak informacja, wedle której maszyna została później przeniesiona na jeden z cmentarzy wojskowych pod Paryżem, gdzie miałaby po dzień dzisiejszy być wystawiona jako pomnik ku czci poległych pilotów czechosłowackich podczas II wojny światowej w bitwach powietrznych nad Francją.

                       Rok 1969, przy pomniku powstają garaże stawiane przez Těšínské Divadlo

   Tak czy inaczej niezaprzeczalny jest fakt, że myśliwiec Avia B-33 na licencji Ił-10, pomimo iż jego dzieje nie były zbyt heroiczne, był i dla wielu pozostanie niezapomnianą ikoną Czeskiego Cieszyna.


Tekst ten jest tłumaczeniem materiału, który ukazał się 9 kwietnia 2022 roku w języku czeskim w blogosferze iDNES pod adresem https://cierny.blog.idnes.cz/blog.aspx?c=786025

Autorem oryginału jest Milan Čierny, a jego przygotowanie udało się dzięki pomocy Archiwum Cyfrowej Ziemi Opawa, a także takich osób jak Martin Horný, Michal Kunz oraz wszystkich, którzy przesłali zdjęcia ze swoich albumów domowych i wyrazili zgodę na ich publikację.

niedziela, 6 lutego 2022

NOWE DWORCE W CIESZYNIE - HISTORIA PRAWDZIWA



   W polskiej części Cieszyna doczekaliśmy się drugiego dworca autobusowego, jest on zlokalizowany przy ulicy Solnej, obok sklepu Inter Marche. Obudziło to we mnie ciekawość, ale też odrobinę nostalgii. 

   Każdy z nas przecież powinien pamiętać, jak w polskiej części Cieszyna były kiedyś już dwa dworce autobusowe, nazywały się A i B. W tamtych czasach na Solnej mieściła się też zajezdnia i biura PKS. Pracowała tu moja ciotka i czasami ją odwiedzałem jako dziecko. Było to piękne miejsce, wódka lała się strumieniami w godzinach pracy, ploteczki leciały od samego rana, kierowcy handlowali potajemnie trefnymi towarami przywiezionymi z zachodu, a dyrektor nie miał najmniejszych szans żeby to opanować, bo absolutnie nikt go nie słuchał. Nawet po upadku PRL ciężko było pokonać stare nawyki, chociaż z roku na rok było coraz gorzej. Najpierw chyba w 1997 roku sprzedano dworzec B, który dla wielu wagarowiczów był miejscem kultowym, bo stała tam blaszana buda, w której mieścił się salon gier video. Niestety wszystko co dobre musiało się skończyć, chłopakom przybyło lat, wagary zmieniły się w bezrobocie, a na miejscu dworca B stanęła stacja Statoil, która dzisiaj już się nawet nie nazywa Statoil. Człowiek się tyle lat uczył wymawiać tą nazwę, a te gnoje zmieniły ją na jeszcze trudniejszą do wymówienia. 

   Później przyszedł czas inwestycji, cieszyński PKS postawił nowoczesny dworzec w Wiśle, a żeby sam Cieszyn nie był gorszy, to dworcowi A nadano nowoczesnego szyku żeby spełniał on współcześnie wymagane standardy. Pokrywało się to z jubileuszem 50-lecia cieszyńskiego PKS-u, więc rewitalizację można było podciągnąć pod działania związane z obchodami tej zacnej rocznicy. Żeby nowy blichtr przetrwał dłużej, zatrudniono też na etat ochroniarzy. Od tego czasu rozpoczęła się epoka, którą nazywamy erą Strażnika Teksasu. Jeden z ochroniarzy był bowiem tak zawzięty, że z uporem maniaka i pełną surowością ścigał każdego, kto odważył się popełnić zbrodnię chodzenia po płycie dworca lub wjechania tam na rowerze. Ja oczywiście byłem najlepszy, bo wjechałem tam taksówką, a kiedy podszedł do nas rozpalony do czerwoności Texas Ranger, to taksówkarz grzecznie powiedział mu, że musiał tu wjechać, bo świadczy usługi i takie miał zlecenie. Taksówkarz nie wiedział jeszcze wtedy, ze niebawem sam zostanie kierowcą autobusu i popatrzy na ten problem z drugiej strony. Pozdrawiam Cię Sławek, jeśli to czytasz. 

   W tym pięknym okresie działy się jednak rzeczy dziwne, które jak się później okazało, małymi kroczkami zbliżały nas do agonii dworca świętującego niedawno swoje półwiecze. Zaczęło się od jakiejś dziwnej koncepcji super nowoczesnego centrum przesiadkowego, które miało powstać pomiędzy dworcami autobusowym, a kolejowym. Około roku 2007 ówczesne władze miasta zaczęły snuć wizję szklanych domów niczym z "Przedwiośnia" Żeromskiego, gdzie na schodach ruchomych przewijają się tłumy dobrze ubranych, uśmiechniętych młodych ludzi z kubkiem ze Starbucksa w jednej ręce i z walizką na kółkach w drugiej. Nie zapominajmy, że w 2007 walizka na kółkach była oznaką zamożności, a o przeglądaniu fejsa na telefonie jeszcze nikt nie słyszał. Co ciekawe, te wizje nie były jednorazowym chorym snem pijanego wariata, ale wałkowano je na okrągło przez kilka dobrych lat. W roku 2010 zmienił się jednak burmistrz, więc od teraz wszystkie nieudane pomysły można było zwalić na poprzednią ekipę. 


   Przełomem stał się rok 2012, w którym cieszyński PKS każdego niemal miesiąca informował nas o zawieszaniu kolejnych połączeń, a ostatecznie w październiku zakończył działalność przewozową. Kilka miesięcy wcześniej, bo w kwietniu, Cieszyn obiegła informacja, że likwidator spółki oprowadzał po dworcu jakiegoś Włocha chętnego na wybudowanie w tym miejscu centrum handlowego.  Oczywiście połączenia autobusowe łączące Cieszyn z innymi miastami obsługiwało już wtedy kilka prywatnych firm, padł więc pomysł żeby miasto wykupiło nowoczesny dworzec od likwidatora spółki mając prawo do pierwokupu w trybie bezprzetargowym, obiekt wyceniony był wtedy na 3 600 000 złotych. Burmistrz uznał jednak, że byłaby to nieopłacalna inwestycja i nie stać nas na to. Po zakończeniu działalności przez PKS, dworzec został więc natychmiast sprzedany prywatnemu inwestorowi, który niezwłocznie przystąpił do burzenia obiektu żeby przypadkiem samorządowi nie przyszło do głowy jednak go odkupić. Miesiąc później po dworcu nie było śladu. Nie był to jednak żaden Włoch, ale przedsiębiorca z Białej Podlaskiej. Pięknie opisał to w swoich wspomnieniach na Facebooku jeden z moich serdecznych przyjaciół. 


   Od tego momentu na placu po dawnym dworcu przez kilka lat nikt nawet nie wbił łopaty, ale w kuluarach nadal działy się dziwne rzeczy. Inwestor w umowie zakupu miał zapis, że jeśli zamierza otworzyć tu obiekt handlowy, to musi on pełnić funkcję dworca, w związku z tym przygotował nawet wstępny projekt tej realizacji. Niestety nie doszła ona do skutku, bo inwestor sprzedał cały obiekt innej firmie z Podlasia, a w umowie sprzedaży już nie zawarł punktu o konieczności funkcji dworca. Rada miasta ostro na to zareagowała, ale nowy inwestor uspokoił radnych obiecując, że zrobi stanowiska dla autobusów. Kilka miesięcy później powiedział jednak, że niestety nie może tego zrobić, bo tak się nie da. Gra w kotka i myszkę zakończyła się przegraną dla miasta.


   Równolegle dzięki staraniom lokalnych parlamentarzystów miasto nabyło za symboliczną złotówkę niszczejący dworzec PKP, po czym burmistrz oznajmił, że odremontuje go i połączy z zapowiadanym przez swojego poprzednika ultra nowoczesnym centrum przesiadkowym, które to stanie się właśnie nowym dworcem autobusowym polskiej części miasta. Padły nawet jakieś terminy oddania inwestycji do użytku, ale wymagało to kwot znacznie wyższych niż 3 600 000 złotych, za które jeszcze kilka miesięcy wcześniej można było kupić dobrze funkcjonujący dworzec. Co ciekawe, podana kwota okazała się ciągle zbyt mała, a podany termin nierealny do spełnienia.


   Przyjechała też wtedy do Cieszyna grupa architektów z uniwersytetu w Plymouth, która w bardzo profesjonalny sposób przeprowadziła badania wśród mieszkańców i osób odwiedzających Cieszyn, na podstawie których opracowała cztery niedrogie koncepcje przygotowania dworca. Niestety władze miasta nie wykorzystały żadnej z nich, a burmistrz ogłosił swój konkurs na projekt dworca, do komisji konkursowej nie zaprosił żadnego architekta, a w regulaminie napisał, że zwycięzca i tak nie będzie miał pewności, że jego projekt będzie realizowany. Tak też się stało, żaden z uczestników konkursu nie miał wpływu na realizację projektu, a pieniądze znowu zostały wyrzucone w błoto. W 2014 roku zmienił się jednak burmistrz i tak jak cztery lata wcześniej, wszystkie nieudane pomysły można było zwalić na poprzednią ekipę. 


   Termin zakończenia inwestycji znowu kilka razy zmieniano, a jej koszt za każdym razem wzrastał. Tymczasowe miejsca postoju autobusów zmieniały się pod wpływem nacisku mieszkańców narzekających na hałas, co wprowadzało podróżnych w dezorientację. W tym samym czasie likwidator cieszyńskiego PKS-u sprzedał też dawną zajezdnię i budynek z biurami spółki, który podzielił los dworca, a na jego zgliszczach powstał supermarket Inter Marche. Prace przy PKP jednak jakoś brnęły ku końcowi i ostatecznie nowy dworzec autobusowy został wykończony kosztem 17 milionów złotych i uroczyście otwarty pod koniec kwietnia 2018 roku. Niestety władze miasta do dzisiaj nie dogadały się z przewoźnikami i największy lokalny operator, Wispol, cały czas korzysta z innych przystanków omijając dworzec, a inni przewoźnicy pomimo iż korzystają ze stanowisk dworca, to bilety sprzedają w oddalonych o jakieś sto metrów prowizorycznych budkach, za to nowoczesne kasy biletowe na dworcu są zamknięte. Na szczęście w roku 2018 zmienił się burmistrz i tak jak poprzednio oraz poprzednio, wszystkie nieudane pomysły można zwalić na poprzednią ekipę. 


   Pod koniec roku 2018 otwarto również centrum handlowe w miejscu dawnego dworca, obiekt został uroczyście poświęcony przez księży katolickiego i ewangelickiego, a o szałową oprawę wydarzenia zadbał wiecznie młody Krzysztof Ibisz, adekwatny do hasła reklamującego Cieszyn jako "Miasto młode w każdym wieku".  Co prawda w pierwszy dzień po otwarciu straż pożarna ewakuowała wszystkich, ale to był tylko drobny wypadek na szczęście. 


   No i tak sobie lata mijają, transport zbiorowy został poddany dużym wyzwaniom poprzez zakazy związane z światową pandemią śmiertelnej choroby, wszyscy skupiali się tylko na tym, aż tu nagle na początku lutego 2022 przy supermarkecie Inter Marche, dokładnie w miejscu dawnej zajezdni PKS, pojawił się bez żadnej zapowiedzi nowy dworzec autobusowy. Co prawda już od jakiegoś czasu był tu przystanek obsługujący linię nr 21 miejskiej komunikacji, ale od teraz ranga tego przystanku została podniesiona do stopnia dworca. Na drzwiach do marketu pojawił się też napis poczekalnia, a jedna z kas zyskała funkcję informacji dworcowej. Marketowe toalety są też teraz dostępne dla podróżnych korzystających z dworca, a można stąd jechać w dwóch kierunkach, na osiedle Liburnia (11 minut podróży) albo na ulicę Słowiczą (13 minut podróży). 


   Zmiana nazwy to jednak nie jest przypadkowy wybryk, ale przemyślane działanie mające na celu zalegalizowanie otwarcia marketu w niedziele, co w myśl nowych przepisów jest możliwe w sklepach mieszczących się na dworcach. Oczywiście polskie prawo ma określone wytyczne, które umożliwiają określenie obiektu jako dworca, ale jak widać, właściciele marketu robią wszystko żeby ich miejsce wpisywało się w wymaganą definicję. Sytuacja zwróciła jednak uwagę ogólnopolskich mediów i można się spodziewać, że w najbliższym czasie będzie się ona zmieniała dynamicznie, czyli albo przepisy się zmienią, albo nagle w całej Polsce lawinowo markety zaczną się określać dworcami. Polecam więc śledzić sprawę, bo może być wesoło. Żeby się wam pochwalić, to muszę jeszcze napisać, że w czasie największej pandemii w 2020 poczęstowano mnie w jednym miejscu kawą z filiżanek z wizerunkami cieszyńskich zabytków, które podobno są zdobyczą po likwidowanych biurach dawnej zajezdni PKS na Solnej, czyli tam gdzie ta cała awantura ma teraz miejsce. Oczywiście wspomniałem wtedy, że pracowała tam moja ciotka i nie przejmując się śmiertelnym zagrożeniem wypiliśmy kawę wymieniając się opowieściami zasłyszanymi z dawnej epoki. 


   Tymczasem co się dzieje w Czeskim Cieszynie? No właśnie, bo to też ciekawe. W Czeskim Cieszynie dworzec autobusowy był zawsze traktowany po macoszemu, w sumie był to po prostu plac z małymi wiatami dla oczekujących na autobusy. Od zeszłego roku trwa tam jednak inwestycja, która ma dać miastu nowoczesny profesjonalny terminal. Jak to z inwestycjami publicznymi, nie mogło się obejść bez kontrowersji. W ostatnim czasie dowiedziałem się bowiem, że rada miasta przeznaczyła 250 tysięcy koron na wykonanie dużego napisu "Autobusové nádraží", co początkowo przeszło, ale jak zmienił się prawnik obsługujący urząd, to zakwestionował ten wydatek, bo nie uwzględniono polskiej wersji językowej, co jest konieczne ze względu na mniejszość polską w myśl uchwały, którą kilka lat wcześniej ta sama rada podjęła. W związku z tym wycofano ten punkt z budżetu i póki co wygląda na to, że będziemy mieli w Czeskim Cieszynie taki ładny budynek, pod którym będą się zatrzymywały autobusy, a jako osoby myślące będziemy mogli się domyślić, że jest to dworzec. 


   Podsumowując, tak sobie już od dawna myślę, że jak kiedyś będzie kolejny potop, to nie zaleje nas woda, tylko dokumenty. Biurokracja i trzymanie się ściśle wytyczonych zasad jest bowiem najlepszym pretekstem do wszelkiego rodzaju nadużyć w majestacie prawa, a chyba George Orwell powiedział, że najwięcej nieszczęść w historii nie zrobili ludzie łamiący prawo, ale ludzie podporządkowujący się mu w każdym detalu. Pozostaje nam więc chyba tylko żyć nadzieją, że absurdów rodem z filmów Stanisława Barei nie będziemy musieli oglądać zbyt często, czego zarówno sobie, jak i wam życzę. 


   

wtorek, 11 maja 2021

REWOLUCJA JEST KOBIETĄ - WIOSNA 2021

To nie było łatwe przedsięwzięcie. 10 godzin zdjęć, 4 modelki, 3 modeli, 5 planów zdjęciowych w 3 miejscowościach, a do tego kapryśna pogoda i pandemiczne zakazy. W jakiś sposób udało się jednak uzyskać materiał, którym raczyliśmy się przez ponad miesiąc, liczba fanów każdego dnia wzrastała, a statystyki wyświetleń szybowały na niespotykany wcześniej poziom. Dziękuję wam za wszystkie pozytywne reakcje i komentarze, które sprawiły, że nasza ciężka praca wykonana podczas tej sesji nie poszła na marne, a my poczuliśmy się docenieni. Oczywiście dziękuję też wszystkim dziewczynom i chłopakom pozującym do zdjęć, a także wszystkim firmom i instytucjom, dzięki współpracy z którymi, ta sesja nie byłaby taka sama. Adrian Platkovsky, Marcin Bajda - 300 dni na desce, Tomasz Dyszkiewicz, TOTEM Cieszyn, Kornel i Przyjaciele, Herman Scooters & Mopeds Workshop, Zamek Cieszyn, Perła Beskidu, Lukasz Brudny, Apeiron - Fotografia & Film, i wszyscy inni, których mogłem nieopatrznie pominąć, współpraca z wami i wasze cenne uwagi oraz sugestie sprawiły, że jeszcze bardziej umacniam się w przekonaniu jak wielki kawał dobrej roboty udało się nam wykonać. Jeśli nie zabraknie mi zapału, to jeszcze przed wakacjami spróbuję zrobić kolejną sesję z jeszcze większym rozmachem, do współpracy przy której, serdecznie was zapraszam.

Znalazło się jednak kilka osób, które wyraziły swoje oburzenie, że te zdjęcia są nieprzyzwoite i obsceniczne, a pozujące do niech modelki mają zbyt krótkie spódniczki. Dobrze, że te osoby nie mieszkają w którymś z krajów, gdzie takie spódniczki noszą regulaminowo wszystkie licealistki, bo takie uwagi przywołują mi skojarzenia ze średniowieczem i tradycją palenia czarownic.

Ja jestem typem człowieka, który nie lubi być krytykowany i jak ktoś mi takie rzeczy mówi to mam ochotę mu odpowiedzieć: CO? ZA KRÓTKIE SPÓDNICZKI??? NO TO PATRZ!!!

Król Artur szukając śmiałków do okrągłego stołu, wziął kiedyś udział w bardzo mądrej dyskusji:

- Co jeszcze się pali, prócz czarownic?
- Więcej czarownic!!!
- Las!
- A zatem dlaczego czarownice się palą?
- Bo są z drewna?
- Dobrze!
- Zatem jak sprawdzimy, czy ona jest zrobiona z drewna?
- Zbudujemy z niej most.
- Ale czyż nie buduje się mostów także z kamienia?
- A, no tak.
- Czy drewno tonie w wodzie?
- Nie, pływa.
- Wrzucić ją do stawu!!!
- Co jeszcze pływa w wodzie?
- Chleb?
- Jabłka?
- Małe kamyki?
- Cydr? Sos?
- Czereśnie? Błoto?
- Kościoły?
- Matka Terrego?
- Ołów?
- Kaczka!!!
Właśnie.

No i w ten oto sposób korzystając z gościnności hotelu Perła Beskidu w Ustroniu, po spożyciu odpowiedniej ilości piw nabytych w Browar Zamkowy Cieszyn, nasze dziewczyny postanowiły się zrelaksować w jacuzzi w towarzystwie kilkudziesięciu gumowych kaczek, które można nabyć w waszym ulubionym sklepie Viva Tessin Souvenir Store.


Jeżeli podobają Ci się te zdjęcia i chcesz mnie wesprzeć żeby w najbliższych miesiącach zobaczyć efekt kolejnych eksperymentów audiowizualnych na terenie Śląska Cieszyńskiego, to wpłać dowolną kwotę na konto 61 11602202 00000000 10815206 pisząc w tytule wpłaty VIVA TESSIN, a przygotuję dla Ciebie specjalny upominek, który prześlę na wskazany adres lub będziesz mógł go odebrać osobiście w sklepie VIVA TESSIN SOUVENIR STORE przy ulicy Sejmowa 1 w Cieszynie, który jest dla Ciebie otwarty przez siedem dni w tygodniu w godzinach od 10 do 16. 






























piątek, 7 maja 2021

7 SINS - WIOSNA 2021


Kolejna odsłona promocyjnych sesji zdjęciowych Viva Tessin - wiosna 2021, przypadła na wielki tydzień i żeby wkomponować się w czas refleksji poprzedzających święta wielkanocne, została zaplanowana w formie metafory siedmiu grzechów głównych. Zdjęcia odbyły się we wnętrzach oranżerii Zamku Cieszyn, a modele i modelki wcielili się w role osób uległych słabościom symbolizowanym przez demony wymienione w Drabinie do Raju. dodatkowo każdy z punktów został okraszony opisem z lekkim przymrużeniem oka, ale jak czytelnik popatrzy dokładnie między wiersze, to znajdzie w tych opisach drugie, a nawet i trzecie dno. 


PYCHA - Ludzie wiwatowali jak na osiołku do miasta wjeżdżał, palmy pod nogi rzucali, a nie przeszkadzało im to żeby kilka dni później wydać go na śmierć. Czy te 2000 lat nauczyło ludzi czegoś? Czy coś się w tej materii zmieniło? Każdy chyba oglądał "Adwokata Diabła", film przesiąknięty pokusami wysokiego ego ludzi zachodu na przełomie tysiąclecia. W ostatniej scenie sam diabeł, którego grał Al Pacino, wypowiada tam kultową frazę "Pycha to mój ulubiony grzech". Od premiery tego filmu minęło już ponad 20 lat, w trakcie których pokory mogli nas nauczyć islamscy fundamentaliści, samozwańczy uzbrojeni desperaci, anomalia klimatyczne, kryzys gospodarczy i populiści na szczytach władzy. Rok temu widmo śmiertelnie niebezpiecznego wirusa zatrzymało nasz pęd do nikąd i skłoniło do refleksji. Szybko jednak wyklarowały się elity, dla których ten stan zagrożenia stał się wygodny i karuzela kręci się dalej. Czy nasza pyszałkowatość ma jakąś granicę?














CHCIWOŚĆ - Kwinto zapytany dlaczego zrobił tyle banków, odpowiedział Moksowi "Powód zawsze był ten sam, bo tam są pieniądze". Podobny powód mieli zarówno wszyscy bohaterowie mafijno-gangsterskich filmów, jak i ich pierwowzory w prawdziwym świecie. O fetyszu pieniądza pisał Karol Marks w pierwszych rozdziałach "Kapitału", a o jego przekleństwie przekonał się w przedświąteczną noc niejaki Scrooge w "Opowieści Wigilijnej" Dickensa. Żyjemy w świecie gospodarki neoliberalnej, w którym wszystko da się wycenić i wystawić na sprzedaż. Zazwyczaj też szybko znajdzie się ktoś, kto chętnie kupi oferowany przez nas produkt czy usługę, dzięki czemu staniemy się posiadaczami oczekiwanej ilości gotówki. Czy jednak w ten sposób się wzbogacimy? Czy może stracimy przy okazji coś innego, czego już nie będzie dało się odkupić? Życie to nie baśń i nikogo z nas nie odwiedzą w nocy trzy duchy żeby nam to wyjaśnić, tym bardziej, że to nie te święta. Maksyma rodziny Liechtensteinów brzmi "Miłość i przyjaźń są ważniejsze niż władza i pieniądze". Fajnie jest sobie wymyślić taką maksym będąc jedną z najbogatszych rodzin na świecie, ale przecież z naszej maluczkiej perspektywy zawsze możemy chociaż odrobinę czerpać z refleksji tych będących na szczycie. Dzięki temu jest szansa, że przynajmniej w jakimś stopniu chęć posiadania zrównoważy się w nas z tym wszystkim innym co może sprawić, że naprawdę będziemy szczęśliwi i spełnieni.











NIECZYSTOŚĆ - kiedy masz już dużo pieniędzy, to otwiera się przed Tobą kalejdoskop możliwości na ich wydawanie, a najbardziej kuszące w tym kalejdoskopie jest roztrwanianie wszystkiego na to, co jest wystarczająco kuszące żeby sprawić, że zapomnisz o wszystkim innym, co masz do zrobienia i wystarczająco satysfakcjonujące, żeby być zadowolonym, że się to zrobiło. Kultura popularna od zawsze podaje przykłady osób, które się w tym zatraciły i uciechy cielesne postawiły ponad wszystko inne w swoim systemie wartości, przez co stały się ostatecznie postaciami tragicznymi. Święty Tomasz z Akwinu powiedział „W królestwie złych myśli nic nie jest tak cenione, jak grzechy przeciw czystości, nawet myśli, które dotyczą przyjemności cielesnych”. Mimo tych słów, kolejne pokolenia nadal budują kolejne kopie Babilonu nie potrafiąc powstrzymać swych najpłytszych żądz, a jakaś Elsa Jean staje się znowu kolejnym klonem "Damy Kameliowej" Alexandra Dumas, przedstawionej już przecież na wszelkie sposoby przez przeróżny wybitnych twórców łącznie z Verdim, który Marquerite Gautier przepoczwarzył w Violettę Valéry w operze La Traviata. Ziemia jednak kręci się dalej, a jak świat stary, tak długo nieczyste myśli krążą wokół niego.








ZAZDROŚĆ - "Zawiść, zazdrość, zamiast starać się mieć więcej,
Tylko myślisz żeby inni mieli mniej..." rapował Sokół w kawałku "Damy radę" tak jak jego dziadek, Stanisław Wyspiański, krytykował w "Weselu" zazdrość rodzącą się na wsi względem rozwijającego mieszczańskiego stylu życia. Zazdrość jest słabością towarzyszącą nam od zarania dziejów, bo przecież wszyscy wiemy za co Kain zabił Abla i jaki cykl wydarzeń doprowadził Hamleta to refleksji nad sensem bycia. Wojna trojańska też w sumie swoją genezę miała właśnie w zazdrości, podobnie jak wydarzenia znane nam z "Anny Kareniny", "Lalki", "Granicy", "Cierpień młodego Wertera" czy też w oscarowym arcydziele Miloša Formana "Amadeusz", gdzie na wielkim ekranie przypomniana jest historia Mozarta i Antonio Salieriego. Cnotą jest powstrzymać negatywne emocje kiedy borykamy się z brakiem własnych osiągnięć w obszarach, które innym przychodzą nader łatwo. Jeśli zaś widzimy, że inni osiągają swoje cele podstępem, nieuczciwością czy nawet zbrodnią, to łatwo nas będzie posądzić o zazdrość kiedy słusznie wyrazimy soją krytykę względem nich. Odnalezienie tej cienkiej linii oddzielającej usprawiedliwione oburzenie od nieprzyzwoitej zazdrości jest zatem jedną z tych cech, które budują naszą mądrość życiową. Warto też pamiętać, że ci ludzie, którym mógłbyś czegoś zazdrościć, w rzeczywistości zazdroszczą Tobie czegoś, z czego nawet nie zdajesz sobie sprawy.











NIEUMIARKOWANIE W JEDZENIU I PICIU - w świecie przesiąkniętym konsumpcjonizmem jest to grzech bardzo powszechny, często przyjmowany z akceptacją i pobłażliwym uśmieszkiem. Żeby wymienić wszystkie dzieła nawiązujące do poddawania się tej słabostce, to nie wystarczyłoby miejsca na serwerze, ale ciężko nie wspomnieć o takich arcydziełach jak rola Gajosa w "Żółtym szaliku" czy o kontrowersyjnym dokumencie "Supersize me", naprawdę można poddać się głębokim refleksom po seansie każdego z tych filmów. Często jednak kultura popularna nie moralizuje nas w tym kierunku, a raczej za powszechnym nurtem, przymyka oko i podpowiada żeby sobie nie odmawiać. Słuchając kawałka Tedego "G.R.U.B.Y." albo HST "Alkoholizm" umocnimy się w przekonaniu, że życie jest krótkie, a drobne przyjemności nikomu nie szkodzą, tylko nam to krótkie życie ubarwiają. Bądź więc tu człowieku mądry i nie pogub się w tych sugestiach. Dzisiaj wielki czwartek, zwany też po czesku Zelený čtvrtek, będziemy więc wspominać ostatnią wieczerzę i przygotowywać się do Paschalnego Triduum. W dniu tym lepiej nikomu nic nie pożyczać i z nikim się nie kłócić. Ładna pogoda wróży upalne lato, a jeśli chcemy mieć dobre plony to trzeba zatrząść drzewami w sadzie i zasiać groszek. Jak posprzątamy dom i wywieziemy śmieci za skrzyżowanie dróg, to wygnamy z domu wszystkie pchły, karaluchy i pluskwy. Od jutra post jakościowy i ilościowy, ale to nie znaczy, że trzeba się dzisiaj obżerać i pić do upadłego, chociaż z drugiej strony wszystkie grzechy będą przecież odkupione. No bo skąd wziął się niby przydomek księcia Przemysława Noszaka???











GNIEW - jest to emocja będąca reakcją na działanie interpretowane jako skierowana negatywnie akcja zaczepna. W chrześcijaństwie jest grzechem gdyż świadomie podsycany i budzony, jest sprzeciwieniem się miłości bliźniego. W buddyzmie jest jednym ze splamień, przeszkadzających w osiągnięciu oświecenia. Tak czy inaczej, gniew pojawia się w nas przecież spontanicznie, kiedy ogarnia nas bezsilność względem działania czegoś, co nas irytuje, denerwuje i drażni. Co zatem robić kiedy nas ten stan dopadnie? Może po prostu by tak odreagować złość na martwym obiekcie? Najlepiej na takim, który pośredniczy w naszym kontakcie z dokuczającymi nam osobami. Pamiętajcie jednak, że przeciwieństwem TV jest VT czyli Viva Tessin, jeden jedyny piewca prawdy najprawdziwszej.










LENISTWO - W pyszny sposób obnosisz się ze swoją zajebistością, a Twoja chciwość pozwoliła Ci dorobić się majątku, który trwonisz na nieczyste uciechy wzbudzając u innych zazdrość, a mimo to sam zazdrościsz innym tego, czego jeszcze nie masz. Żeby pokazać im swoją butę, obżerasz się bez umiaru i pijesz hektolitry trunków, a potem budzi się w Tobie gniew. To wszystko może być bardzo męczące, ostatecznie więc musisz odpocząć i poleniuchować. Aż ciężko uwierzyć, że każdy element Twojego życia może być przez kogoś traktowany jak grzech. Przecież dla Ciebie to codzienność, a uważasz się za dobrą osobę. No ale cóż, wszystkim nie dogodzisz. Jeden ma naturę męczennika, a inny jest przesiąknięty hedonizmem. Każdy żyje w swoim świecie, a czasami na styku tych światów jest taki zgrzyt, że chyba nigdy nie uda się tych elementów dopasować. Niech więc każdy sobie interpretuje ideę zmartwychwstania na swój sposób. Wesołego Alleluja, smacznego jajeczka i szyneczki, no i tradycyjnie mokrego śmigusa!!!!!






Jeżeli podobają Ci się te zdjęcia i chcesz mnie wesprzeć żeby w najbliższych miesiącach zobaczyć efekt kolejnych eksperymentów audiowizualnych na terenie Śląska Cieszyńskiego, to wpłać dowolną kwotę na konto 61 11602202 00000000 10815206 pisząc w tytule wpłaty VIVA TESSIN, a przygotuję dla Ciebie specjalny upominek, który prześlę na wskazany adres lub będziesz mógł go odebrać osobiście w sklepie VIVA TESSIN SOUVENIR STORE przy ulicy Sejmowa 1 w Cieszynie, który jest dla Ciebie otwarty przez siedem dni w tygodniu w godzinach od 10 do 16.